sobota, 31 grudnia 2016

2016



może to był trudny rok, pełny w skrajne wydarzenia i zmiany, jednak bardzo, ale to bardzo owocny w pracy. rok temu powiedziałem sobie, że 2016 będzie twórczym czasem, tak też się stało.




opublikowałem 152 posty na blogu. powstała prawie setka nowych chrabąszczy: rysunków, grafik, batików, ceramiki, jest to jeden z moich lepszych wyników, które oscylowały do tej pory w przedziale 60/70.





mam za sobą kilka aukcji sztuki, prywatnych sprzedaży grafik oraz ciekawych zleceń konserwatorskich i ceramicznych.




powstał mój najbardziej osobisty cykl ,,Dandelions", który miałem przyjemność wystawić na indywidualnej wystawie podczas Ogólnopolskiego Przeglądu Sztuki Współczesnej / FORMA w Rawiczu, gdzie również gościnnie prowadziłem warsztaty w sercu miasta.







w semestrze wiosenno letnim trafiłem do Szkoły Podstawowej gdzie mogłem wpajać nieco twórczej pracy młodym łobuzom z zakresu sztuk plastycznych / już dawno działania nie przyniosły mi tyle pozytywnej energii.

wakacje owocowały również w wyjazdy warsztatowe do różnych miast m.in. wraz z ŻyWą Pracownią.





dzięki pracowni Terra Art powróciłem do działań w glinie i eksperymentach szkliwnych, bawiąc się w alchemika.





znów stałem się stałym bywalcem w Teatrze Barakah, gdzie otworzyłem wystawę ,,Fairy Paradise" która pokazała okrojone 3 lata mojej działalności artystycznej. przez cały wrzesień towarzyszyły wystawie warsztaty graficzne.







nieśmiało po kilku latach powróciłem do koloru...

odważyłem się zrobić pierwszy krok w byciu chodzącą grafiką. dzięki Romkowi z Czarnego Szlaku mam możliwość zapisania sporego kawałka swojej historii na ciele - Ci baczni i stali obserwatorzy wiedzą ile tych opowieści mam do przekazania.




prywatnie co najważniejsze? ugruntowały się moje emocje i relacje. przyjaciele pokazali, że w najbardziej ekstremalnych sytuacjach po prostą są a poznanie nowych, fantastycznych i twórczych osób dało pokłady nowych kierunków i ścieżek. dziękuje warsztatowiczom, że ciągle chcą chłonąć twórczej pracy i wędrują wraz ze mną. jednak mamie Hali najbardziej.

rzuciłem również palenie po 15 latach, co czasowo może się przełoży na wolne ręce do pracy.

o smutniejszych rzeczach nie ma co pisać - ważne że przerobione :) 




jednak jestem niepoprawnie optymistyczną małpą i w Nowym Roku życzę sobie i Wam by jednak dziecięca ufność wygrywała nad potworami ukrytymi w szafie :) miłości! tej nigdy za wiele!

wsio dobrochno!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

the last ophelion

the last ophelion ink / acrylic on paper 50x70